Файл: Все мои

Maria Julia Sławska


Основные сведения

  • Пол: Женский
  • Полное имя: Maria Julia /Sławska/
  • Имя: Maria Julia
  • Фамилия при рождении: Sławska
  • Фамилия: Wicherkiewicz

Родители

Супруги и дети

  • Муж: Bogdan Wicherkiewicz
  • Дети: Сведений о наличии общих детей нет

События

Рождение
Дата: 11 ноября 1875
Место: Szamotuły, Szamotuły County, Greater Poland Voivodeship, Poland

Смерть: Да
Дата: 7 апреля 1962 (в 86 лет)
Место: Poznań, Poznań County, Greater Poland Voivodeship, Poland

Заметки

Заметка: Maria Julia ze Sławskich Wicherkiewiczowa niespokojny temperament odziedziczyła podobno po włoskiej prababce – Vincenzy Syopani, żonie generała Wincentego Axamitowskiego legionisty, napoleońskiego komendanta. Literatka, dokumentalistka i malarka była córką Konstancji Ziołeckiej z Kościana i Stanisława Sławskiego z Szamotuł. Urodziła się 11 listopada 1875 roku, jako kilkuletnie dziecko przeniosła się z rodzicami i rodzeństwem do Poznania, w którym jej ojciec otrzymał stanowisko sędziego sądu ziemskiego. Maria kształciła się na pensji Anastazji Warnke. Lekcje rysunku pobierała u pań Ehlert i Kremer. Spis treści [ pokaż ] 1 Poznań i Gdańsk 2 Herstoria Poznania 3 Poznańska Woolf 4 Felieton historyczny 5 Felietony z podróży po Afryce i Włoszech 6 Powieści i opowiastki 7 Historia rodziny 8 Bibliografia Poznań i Gdańsk Edytuj Podczas podróży na wystawę krajową do Lwowa w 1894 roku poznała swojego przyszłego męża – Bogdana Wicherkiewicza, lekarza okulistę, który był dwadzieścia lat starszy od Marii. Ślub wzięli w poznańskiej farze, a krótko po nim wyjechali do Gdańska, w którym Wicherkiewicz od kilku lat prowadził praktykę. To ponoć właśnie w Gdańsku zrodziło się zainteresowanie Marii ze Sławskich tradycją mieszczańską. W Gdańsku także kontynuowała naukę malarstwa u pań von Ziegler i von Parpart. „Tutaj też – podkreśla Tomasz Wicherkiewicz, wnuk Marii – bezskutecznie uczyła się… haftu kaszubskiego i początkowo absolutnie nie zamierzała parać się pisarstwem”. W tym portowym mieście Marię Wicherkiewicz fascynowała wielonarodowość i wielojęzyczność. Wraz z mężem działała w towarzystwach związanych z polonią gdańską. W 1895 roku urodziła się pierwsza córka Marii – Janina: „jako opiekunkę do niej sprowadzono z Poznania zaufaną Bamberkę, a do chrztu w królewskiej kaplicy Jana III służyła podarowana przez jednego z rabinów woda z Jordanu”. Tomasz Wicherkiewicz podkreśla, że jego dziadek nie angażował się w konflikty polityczne i leczył w wielonarodowym Gdańsku wszystkich, w tym rabinów i cadyków, stąd być może ta niezwykła przysługa jednego z nich. W 1897 roku małżeństwo Wicherkiewiczów przeniosło się do Poznania. Zamieszkali w kamienicy przy ul. Św. Marcin. Tu urodziły się kolejne dzieci: Izabella w 1899 roku i Stefan w 1908 roku. W domu Wicherkiewiczów bywali literaci: Kornel Makuszyński, Magdalena Samozwaniec, Kazimiera Iłłakowiczówna, Remigiusz Kwiatkowski, Stefan Balicki. Herstoria Poznania Edytuj Maria zaczęła pisać po urodzeniu pierwszych dzieci, a debiutowała w 1904 roku na łamach „Pracy”, „Wielkopolanina” i w poznańskich dziennikach opowiadaniami i krótkimi utworami poetyckimi. Wkrótce zajęła się czytaniem materiałów archiwalnych, dotyczących przeszłości miasta, w związku z tym wiele czasu spędzała w archiwum miejskim na wzgórzu Przemysła. W 1914 roku opublikowała pierwszy artykuł badawczy o Antonim Hoene (1747-1795), budowniczym, który zaprojektował zwieńczenie wieży poznańskiego ratusza i brał udział w przebudowie poznańskiej katedry. Już w tym pierwszym tekście ujawniły się zainteresowania badaczki: fascynowały ją bowiem gotyckie i renesansowe zabytki, życie kupców, rzemieślników, drobnej szlachty. W szczególnej skrupulatności Wicherkiewiczowej przy odtwarzaniu danych statystycznych – i to niezależnie od tego, czy dotyczyły kwot przeznaczanych na remonty budynków, czy prób ustalenia liczby związków małżeńskich i dzieci oraz praw spadkowych – dopatrywać się można ciekawej wszystkich aspektów życia pisarki. Często pojawiającym się toposem otwarcia w krótkich artykułach Marii Wicherkiewiczowej jest niezadowolenie z dotychczasowego stanu badań: „Klasztor Dominikanek czyli Katarzynek poznańskich – pisała w jednym z artykułów – ma poza sobą kilka wieków istnienia, lecz nie posiada swej historii. Spotykamy wprawdzie w dziejach Poznania lub zakonów szczupłe wiadomości o Dominikankach – lecz to wszystko. Wiadomości to jednak niewystarczające dla bogatej przeszłości klasztoru, w którym szereg wieków córki wielkopolskiej ziemi młode życie modlitwie i rozmyślaniom poświęcały”. Co charakterystyczne wiele fragmentów jej artykułów (z których – jak notuje Jerzy Koller – kilkaset dotyczy samego Poznania), poświęconych jest właśnie „córkom wielkopolskiej ziemi”, być może sama autorka zastanawiała się, kim mogłaby być, gdyby urodziła się w innych epokach. Poznańska Woolf Edytuj W artykule z „Dziennika Poznańskiego” o dawnych kawiarniach w Poznaniu (1938), Wicherkiewiczowa podkreślała: „oto pociągnięcie dziejowe – zmierzch królestw, upadek tronów przynosi niespodziewanie nowy ośrodek towarzyski – kawiarnię – swobodną przestrzeń w gwarze wielkomiejskim. […] Dandys, bufon, fircyk, złoty młodzian, niebieski ptak, szuler, szlagon, fanfaron, poczciwiec, parweniusz, wydrwigrosz, garson, burżuj, mieszczuch, wojażer – wszyscy czuli się w kawiarni jak w domu. Kalejdoskop typów – bogaty, ale jednostronny. W tym korowodzie osobistości uderza brak kobiet. Dama nie wchodzi do kawiarni. Czasem w wojażu, czasem przypadkowo. Zabłąka się czasem subretka Mimi, ale i to ukradkiem. Czasem artystki z komedialni wchodzą w asyście złotej młodzieży. Od czasu do czasu urocza szansonistka zachwyci i zgorszy frywolnością piosenki. Panie ‘edukowane’, ‘wyższego urodzenia’, ‘z manierami’ nie zaawanturują się ani do cukierni ani do szantanu (cafe chantant). Czasem w wojażu incognito używały przyjemności zakazanej pobytu w kawiarni, tracąc dobrą opinię”. Maria Wicherkiewiczowa jest więc dzieckiem swojego czasu, czasu emancypacji i przemian obyczajowych, bierze w cudzysłowie opinie o prawdziwej damie i dystansuje się od przywoływanych opinii. I znowu obrazek, w którym próbuje sobie wyobrazić punkt widzenia kobiet z niedawnej przeszłości: „W czasach biedermajeru jest kawiarnia ulubionym punktem zbornym polityków i rewolucjonistów. W Poznaniu coraz więcej kawiarń. Są nawet osobne pokoje dla dam. Patrzą panie przez uchylone drzwi ciekawie. Panowie ‘wyższego tonu’ w tabaczkowych surdutach […] palą lulki lub […] przy wonnej mocce poruszają z posad ziemię. Reformują świat. Lub gwarzą o dobrych, dawnych czasach jak to in ille tempora bywało”. Ironia godna Virginii Woolf i jej opisu Oxbrige. Z jednej strony kobiety, które nie mogą przekroczyć obyczajowych linii demarkacyjnych, z drugiej – karykatury mężczyzn, którzy we własnym towarzystwie odgrywają spektakl o swojej ważności. Zbieżności z bohaterką Własnego pokoju Woolf jest zresztą więcej, jeśli wspomnieć o tym, że Wicherkiewiczowa nie miała żadnego wykształcenia: „musiała sama – zauważa Koller – szukać i odkrywać to wszystko, co innym, nawet mniej od niej zdolnym i pracowitym dawała szkoła”. Nie ulega jednak wątpliwości, że gdyby Wicherkiewiczowa przyswoiła metodologię ojców i braci historyków, jej artykuły nie tętniłyby życiem ludzi z przeszłości, gdyż pod tym względem właściwie wyprzedzała swój czas, zajmując się bardzo często czymś, co dzisiaj nazywane bywa historią życia codziennego. Felieton historyczny Edytuj Wróćmy jednak do artykułu o klasztorze, by prześledzić sposób konstruowania felietonów historycznych pisarki. Wicherkiewiczowa miesza porządki czasowe „melancholia i smutek wiejący z poszczerbionych murów” współczesnego jej klasztoru, przeplatają się z próbami opisu czasów świetności budowli. Autorka nie unika wszak wartościowania: „Gotyk budynku został popsuty przez liczne reperacje, które były konieczne po wojnach szwedzkich”. Potop szwedzki to zresztą częsta cezura przytaczana w jej tekstach, wieńcząca złoty wiek kultury polskiej, charakterystyczna dla tych wszystkich, którzy umiłowali renesans. Jednak nawet gdy pierwsza część artykułu poświęcona jest architekturze i wielkiej historii, Wicherkiewiczowa szybko wraca do tematów, które wydają się ją interesować najbardziej, czyli ludzi, których życie toczyło się wewnątrz murów, stara się ocalić chociażby ich nazwiska, pochodzenie i sprawowane funkcje. Dowiadujemy się zatem, że w roku 1654 przeoryszą klasztoru była Potencjanna Jarczewska, a Eufrozyna Pincet, pochodząca z Francji, była na początku XIX wieku chórową. Autorkę interesuje wszystko: z czego się mniszki utrzymywały, kto czynił zapisy na ich klasztor i z jakich powodów to robił, jaką władzą dysponowały przeorysze klasztoru i komu podlegały. Relacjonując spór dwóch mniszek: Benedykty Cieleckiej i Józefy Baranowskiej, badaczka stara się zrównoważyć oskarżenia kierowane pod adresem tej ostatniej, wyliczając jej zasługi na polu działalności społecznej. Wicherkiewiczowa właściwie staje po prostu po stronie Baranowskiej, również w jej sporze z ojcami dominikanami, którym mniszki podlegały, a czyni to pozbawiając niejako głosu oponentów, przytoczyła bowiem wyłącznie argumenty Baranowskiej. Być może właśnie to, że często wartościowała postawy postaci historycznych, poruszała wiele wątków jednocześnie, jej język był nacechowany emocjonalnie, a czasami przejmowała po prostu stylistykę cytowanych dokumentów wpłynęły na to, że wśród badaczy pisarstwo Wicherkiewiczowej nie cieszyło się popularnością, czy mówiąc wprost oskarżano ją o amatorstwo i dyletantyzm. Niewątpliwie ufała cytowanym przez siebie bohaterom z przeszłości Poznania i często nie wyrażała badawczego sceptycyzmu wobec przytaczanych zdarzeń. Tak pewnie stało się również wtedy, gdy próbowała ustalić etymologię słowa „Dębiec”, która stała się nazwą dzielnicy miasta. Wicherkiewiczowa powołuje się na słowa Jana Rzepackiego, pisarza miejskiego z początku XVIII wieku, który wskazuje, że forma „Dąbczen” jest nazwą folwarku, w którym rosły dęby, które wykorzenił i „w pole urodzajne obrócił” wójt Poznania – Michał Czenpiński, a nazwa wzięła się z połączenia jego nazwiska i słowa ‘dąb’ (dąb-czen). I właściwie można by odrzucić ten wywód, gdyby wziąć pod uwagę, że „lud pospolity” zachował inną formę nazwy, czyli Dębiec. Jednak może warto pójść tropem autorki, zwłaszcza, że próbując odtworzyć kim był ów wójt, podkreślała: „Niewiele o nim da się powiedzieć z czasów jego pobytu w Poznaniu. Może jednak kilka szczegółów zajmie czytelników, zwłaszcza, że Michał Czenpiński był pradziadem znanej autorki Klementyny z Tańskich Hofmanowej”. Starania Wicherkiewiczowej, by połączyć historię ukochanego miasta ze znanymi i sławnymi postaciami miały dodać jemu rangi i znaczenia, a to przecież młyn na wodę każdego lokalnego patrioty. Felietony z podróży po Afryce i Włoszech Edytuj W prowincjonalnym mieście nie mieszkała bowiem prowincjuszka. Relacje Marii z podróży po Afryce i Włoszech tchną radością życia, ale także świadczą o tym, że nie czuła się w tych miejscach obco, raczej chciała poznać zabytki związane z kulturą i tradycją, do której przynależała. Na tle poetyckich opisów krajobrazów i malowniczych ruin, nad którymi rozbłyska niebo tysiącami gwiazd wyróżnia się szczególnie ostatni artykuł z tomu Trypolis, poświęcony wiośnie w Rzymie: „w czerwcu roku przeszłego miałam szczęście rozmawiać z Mussolinim na audiencji prywatnej. […] Przeszłam liczne wspaniałe apartamenta, sale pełne czekających i służby zanim się otworzyły podwoje pracowni Mussoliniego. Sala ogromna, ozdobiona dziełami sztuki. Wódz faszystów stał za biurkiem. Poprzez onieśmielenie i emocje tej niezapomnianej chwili zobaczyłam postać człowieka niezwykłego, o ruchach wytwornych, stylowych i żywych”. Choć fragment ten współcześnie brzmi złowrogo, musimy wziąć pod uwagę, że Wicherkiewiczowa nie mogła zdawać sobie sprawy z tego, co oznaczać będzie już kilka lat później faszyzm, a Mussolini musiał ją urzec przede wszystkim swoim zamiłowaniem do sztuki renesansowej i charyzmatyczną postawą. W 1924 roku ukazały się Obrazki z przeszłości Poznania oraz Rynek poznański i jego patrycjat, tę ostatnią książkę Wicherkiewiczowa dedykowała zmarłemu mężowi. Autorka dzieliła życie między aktywnym uczestnictwem w życiu kulturalnym miasta a podróżami nad Morze Śródziemne, nie przerwała przy tym pisania. Felietony z podróży oraz artykuły o zabytkach Poznania publikowane na łamach wielkopolskiej prasy codziennej ukazywały się często w formie książek. Rynek poznański i jego patrycjat Dodane przez Ani kovacheva Powieści i opowiastki Edytuj W 1932 roku Wicherkiewiczowa publikuje powieść Łódź w purpurze poświęconą losom rodu Górków w Poznaniu, a także kwestii sukcesów reformacji w Poznaniu, której losy splotły się właśnie z tą magnacką rodziną. Pałac Górków w powieści historycznej Marii Wicherkiewiczowej ukazany został z perspektywy Jana Emberyka, szlachcica „z ziemi pruskiej”, związanego z dworem księcia Albrechta. Referujący ucztę wydaną na cześć księcia pruskiego bohater, mimo że uważa się za światowca, a szlachta i mieszczanie polscy nie robią na nim dobrego wrażenia, zachwala wystrój sali rycerskiej, zgromadzone tam zabytki i zbytki oraz wystawność domu Górków. Wydaje się więc, że cel, jaki stawiał sobie gospodarz, by olśnić znamienitych gości, został osiągnięty. Chociaż Jerzy Topolski podkreśla, że sukcesy reformacji w Koronie były niewielkie, a w Poznaniu – minimalne, Wicherkiewiczowa rozpoczyna akcję swojej powieści właśnie od spotkania Andrzeja Górki herbu Łodzia (1500-1551), kasztelana poznańskiego i starosty generalnego Wielkopolski z księciem Albrechtem oraz księciem legnickim Fryderykiem i jego synem. To historyczne spotkanie dotyczyło sytuacji protestantów na Śląsku, w Wielkopolsce, w Prusach i w Niemczech. Jeśli przypomnieć chociażby to, że zarówno książę Albrecht, jak i sam Górka przez pewien czas myśleli o koronie – każdy dla siebie, a już w kilka lat po tej uczcie Górka zagroził królowi Zygmuntowi Augustowi wypowiedzeniem posłuszeństwa, zaniepokojenie ucztującej w pałacu wielkopolskiej szlachty, opisywane w powieści, wydaje się w pełni zrozumiałe. Należy jednakże ustalić kiedy przyjęcie w Pałacu Górków się odbyło. W powieści magnat wielkopolski przemierza korytarze pałacu mimo uczty – posępny, choć upłynął już rok od śmierci jego żony Barbary z Kurozwęk nadal jest w żałobie. Barbara zmarła w sierpniu 1545 roku, uczta opisana przez Wicherkiewiczową odbywa się jesienią 1546 roku. Jednak współcześni historycy są zgodni, że zjazd poznański w sprawie reformacji odbył się w 1543 roku, czyli dwa lata przed śmiercią Barbary. By usprawiedliwić nieco tę pomyłkę autorki warto pamiętać, że w Dziejach Poznania zredagowanych przez Jerzego Topolskiego wykorzystano widocznie te same, co Wicherkiewiczowa źródła i powtórzono ten błąd. Pozostaje tylko żałować, że Wicherkiewiczowa nie opisała tej zamożnej i ukochanej żony Andrzeja, gdyż uznała, że nie było jej (i być nie mogło) na uczcie. Szkoda nie tylko ze względu na historyczną drobiazgowość, ale również dlatego, że kobiety zajmują w powieści ważne miejsce, a autorka stara się pokazać konflikty miedzy interesami rodzin a uczuciami młodych szlachcianek. Historię rodu Górków w XVI wieku, czyli losów Andrzeja i jego trzech synów: Andrzeja, Łukasza i Stanisława, uzupełniła próbą wyjaśnienia powodów, dla których Łukasz Górka uwięził swoją małżonkę Halszkę, czyli Elżbietę z Ostroroga, w baszcie w Szamotułach. Historia „czarnej księżniczki” zdaje się bardziej pociągać autorkę niż knowania panów wielkopolskich, ich ambicje polityczne czy butne wystąpienia. Halszka w powieści Wicherkiewiczowej to nieszczęśliwa, zakochana w poślubionym wbrew woli matki i zamordowanym Dymitrze Sanguszko, a przy tym dumna panna, która odmawia jakiegokolwiek uczucia Łukaszowi, a wolność po 10 latach przynosi jej dopiero śmierć męża. W powieści przedstawione zostały losy rodu Górków od ich najwspanialszych czasów, aż do upadku rodu, kiedy to trzej synowie Andrzeja umierają bezpotomnie, a majątek przechodzi w ręce zamężnych sióstr: Barbary i Katarzyny. Wraz z wygaśnięciem rodu Górków zanika właściwie ruch luterański w Poznaniu. Jednak Maria ze Sławskich, popularyzatorka dziejów Poznania, a właściwie pierwsza badaczka historii miasta, dołączyła do swojej powieści osobną część, zatytułowaną Historyja Pałacu Górków w Poznaniu, zupełnie jakby nie mogła się oprzeć, by znowu – jak w wielu swoich felietonach – nie opowiedzieć o losach zabudowy rynku poznańskiego. Wysunęła także hipotezę, że twórcą Pałacu Górków był Giovanni Babtisto di Quadro z Lugano. Choć w powieści felietonowo-informacyjny styl, do jakiego musiała przywyknąć, zupełnie nie ginie, to jednak sama Łódź w purpurze dowodzi, że Wicherkiewiczową interesowali przede wszystkim ludzie, którzy w Poznaniu żyli, kochali, tworzyli, a jesiennymi wieczorami włóczyli się po krętych uliczkach Starego Miasta. Historia rodziny Edytuj Jednak nie tylko przeszłość miasta zajmowała pisarkę, równie dużą wagę przywiązywała do historii własnej rodziny. W 1930 roku ukazała się kilkunastostronicowa książka o babce autorki Matyldzie z Axamitowskich Ziołeckiej (1813-1851). Z tej biograficznej opowieści wyłania się obraz uczonej gospodyni, a przy tym matki ośmiorga dzieci. „Kiedy jest sama z narzeczonym – odmalowuje romantyczną scenę Wicherkiewiczowa – pięknym panem Romanem, to pochylają się oboje nad zasłanem papierami biurkiem i tłumaczą klasyków łacińskich. Maluje się jeszcze witraże i obrazy, widoki i portrety”. Również w historii rodzinnej autorka koncentruje się na tym, by podkreślać związki wielkopolskiego ziemiaństwa z działalnością społeczną i oświatową, dlatego obszerny fragment biografii dotyczy prowadzonej przez Matyldę Ziołecką hodowli jedwabników. „Blisko 80 lat upłynęło od śmierci Matyldy Ziołeckiej – podsumowuje Wicherkiewiczowa – a sto od okresu jej działalności. Rozwój duchowy, emancypacja posunęły kobietę naprzód w hierarhji i prawach społecznych”. W tej konkluzji jest i żal, że babka żyła w innych czasach, i duma z tego, że mimo trudności wiodła fascynujące życie, jak i świadomość, że sytuacja kobiet diametralnie zmienia się na oczach autorki. Okupację niemiecką Wicherkiewiczowa spędziła w Warszawie u swojej siostry Zofii. Do Poznania wróciła w czasie walk o Cytadelę. W czasach stalinowskich pisała głównie do szuflady, jednak po odwilży znowu zaczęła publikować. Ostatnią książkę – powieść historyczną Jan Quadro z Lugano wydała w wieku 85 lat. Zmarła 7 kwietnia 1962 roku, a w 1983 roku jej trumnę przeniesiono na Cmentarz Zasłużonych. Jej portret można zobaczyć w poznańskim Muzeum im. Henryka Sienkiewicza. Bibliografia Edytuj Maria Wicherkiewiczowa, Dawne kawiarnie w Poznaniu, Poznań 1938 Maria Wicherkiewiczowa, Rynek poznański i jego patrycjat, Poznań 1998 (wyd.2) Maria Wicherkiewiczowa, Tripolis: wrażenia z podróży do Afryki i Włoch, Poznań 1927 Maria Wicherkiewiczowa, Pałac Działyńskich w Poznaniu, Poznań 1916 Maria Wicherkiewiczowa, Obrazki z przeszłości Poznania, Poznań 1927 Maria Wicherkiewiczowa, Matylda z Axamitowskich Ziołecka, Poznań 1930 Maria Wicherkiewiczowa, Żeglarz i chimera, Poznań 1937 Maria Wicherkiewiczowa, Łódź w purpurze, Poznań 1932 Maria Wicherkiewiczowa, W słońcu Italji, Poznań 1929 Aniela Borne, Trzy pamiętniki pomorskie, Gdańsk 1982 T. Wicherkiewicz, Wprowadzenie, do: Marja z Sławskich Wicherkiewiczowa, Rynek poznański i jego patrycjat, red. Danuta Książkiewicz-Bartkowiak, Jacek Wiesiołowski, posł. J. Wiesiołowski, Poznań 1998. J. Wiesiołowski, Od wydawcy, w: Marja z Sławskich Wicherkiewiczowa, Obrazki z przeszłości Poznania, Poznań 2002. J. Koller, Wstęp, do: Marja z Sławskich Wicherkiewiczowa, Łódź w purpurze, Poznań 1932. Wielkopolski Słownik Biograficzny, red. A. Gąsiorowski, J. Topolski, Warszawa – Poznań 1981. J. Topolski, Historia Polski, Warszawa – Kraków 1992. Dzieje Poznania, red.J. Topolski, L. Trzeciakowski, Warszawa-Poznań 1998 T. Jakimowicz, Pałac Górków w Poznaniu, Poznań 1998 MARIA WICHERKIEWICZOWA ze SŁAWSKlCH ur.1875 zm.1962Pisarka, malarka. Urodziła się w Szamotułach. Po przeprowadzce do Poznania uczęszczała na pasję Anastazji Warnki. Interesowała się malarstwem i pobierała lekcje rysunku. W 1894 roku wyszła za mąż za Bogdana Wicherkiewicza, starszego od niej o 20 lat lekarza okulistę. Zamieszkali na krótko w Gdańsku, a w 1897roku na stałe wrócili do Poznania. Zamieszkali przy ul. św. Marcin. Początkowo Maria kontynuowała zainteresowania malarskie jednak ostatecznie poświęciła się pracy literackiej. Swoją przygodę z literaturą rozpoczęła w 1904 roku od publikacji opowiadań w poznańskiej prasie. W 1916 roku opublikowała broszurę o poznańskim pałacu Działyńskich. W 1924 r. ukazały się "Obrazki z przeszłości Poznania", a rok później dzieło pt. "Rynek poznański i jego patrycjat". Jest autorką biografii Antoniego Hoehne, twórcy wieży poznańskiego ratusza. Jej artykuły ukazywały się w wielu pismach m.in. w "Wielkopolaninie", "Kurierze Poznańskim", "Dzienniku Poznańskim", "Tygodniku Ilustrowanym". Bardzo chętnie pracowała społecznie, brała udział w tworzeniu poznańskiego oddziału Związku Literatów Polskich, Pen Clubu, towarzystwa "Dante Alighieri". Należała też do Stowarzyszenia Historyków Sztuki. Przed wybuchem II wojny światowej była najbardziej znaną poznańską pisarką. Okupację spędziła w Warszawie u swojej siostry, ale już w lutym 1945 roku wróciła do swojego starego mieszkania w Poznaniu. W 1954 roku w Poznaniu odbyły się uroczyste obchody 50-lecia jej twórczości. W 1960 roku została wydana jej ostatnia książka pt. "Jan Quadro z Lugano". Zmarła w 1962 roku w Poznaniu i została pochowana na cmentarzu junikowskim. Na skutek starań Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania w 1983 roku jej szczątki przeniesiono na cmentarz Zasłużonych Wielkopolan.

Источники

Zawadzki RWeb Site Maria Julia Wicherkiewicz (born Sławska)

Аттрибуты

Род деятельности
Аттрибут: pisarka / writer


Медиа

Maria Julia Sławska


Maria Julia Sławska
maria-wicherkiewiczowa_large


Maria Julia Sławska
Maria Julia Wicherkiewicz (born Sławska)

Дополнительные сведения